Wczoraj miało być tak pięknie, a wyszło... że siedzieliśmy cały dzień na górze, czekajac, aż wiatr się odwróci. Uparciuch nie bardzo chciał współpracować i po wielokrotnym przekładaniu czasu rozpoczęcia wyścigu, ostatecznie go odwołano. Męczące takie nielatanie...

Ale za to w dniu dzisiejszym warun od rana lepszy i rozłożono długą i wymagającą konkurencję o długości 117km. Punkty zwrotne miały bardzo duże cylindry, co dawało wiele opcji na oblecenie trasy. Prognozy były bardziej optymistyczne niż realia, bo podstawy były niższe od prognozowanych o około 300 m, a i temperatura wyższa. Do tego w trakcie konkurencji niebo zaciągnęło się grubą warstwa chmur średniego piętra, co spowodowało zacienienie całej doliny. 

Początek był loterią. Ciężko było zająć dobrą pozycję startową. Zadecydowało to o wyłonieniu czołówki jeszcze przed pierwszym punktem zwrotnym. Tam też padli chyba pierwsi piloci. W tej grupie leciał Rafał Łuckoś. Reszta ekipy podążała w drugiej grupie. Ja tak trochę więcej czasu zmitrężyłem, ale nadgoniłem to w bardzo mocnym noszeniu (do 9 m/s).

Następny punkt zwrotny oddalony był o około 30 km i wymagał długiego przeskoku przez dolinę z podkręcaniem po drodze – gdzie spotkałem Maliego. Grań na południowej stronie doliny, przez którą prowadziła trasa, słabo działała i stanowiła spore wyzwanie dla zawodników. Po drugiej stronie grani nie było lepiej. Odpadli pierwsi piloci, którym zabrało wytrwałości – w tym i Mali właśnie, który trochę się szyszek nakopał… Ja w słabym noszeniu wyjechałem na tyle wysoko, by rzucić się nieco na prawo od trasy na nasłonecznione zbocza, gdzie w dość silnym, lecz wąskim noszeniu wyjechałem pod chmurę, co pozwoliło mi na komfortowe zaliczenie punktu zwrotnego.

Ostatni punkt zwrotny znajdował się daleko w górach na wschód. Okazał się bardzo trudnym do osiągnięcia i cała czołówka „zaparkowała” na długi czas na ok. 8 km przed punktem, a podczas walki o wysokość nawet się od niego oddalając. Tam też spotkałem chłopaków. Cała dolina była przykryta chmurami i trzeba było sporo cierpliwości i wytrwałości by utrzymać się w powietrzu. W tym samym czasie mała grupka, w której leciała Klaudia przedarła się inną drogą do punktu i utknęła jedynie na chwilę. Po chwili termika znów zaczęła działać i Klaudia ruszyła na punkt zwrotny obejmując prowadzenie. Niestety nie wybrała optymalnej drogi dolotu na metę co spowodowało, że dystans do grupy pościgowej, której tempo jeszcze przed ostatnim punktem zwrotnym zacząłem narzucać, się zmniejszył. Dolot do mety wiódł już pod konwergencją i niestety naszej zawodniczce zabrakło szybkości żeby utrzymać prowadzenie... zabrakło może też nieco wcześniejszej decyzji by lecieć na metę,  ale wystarczyło, by Klaudyna była pierwsza wśród kobiet. Prawie cała reprezentacja stawiła się w czołówce, zabrakło jedynie Wojtka…

Ostatecznie dziś Paweł - 21., Klaudia - 22, Michał - 25., ja - 33, a Łosoś - 53. no i Mali - 119. Jako drużyna dziś zajęliśmy 4-te miejsce!