No i po raz kolejny zlądowałem w Słowenii, po raz kolejny w okolicach Tolminu. Tym razem przerwa była dosyć długa, bo wiosna nie rozpieszczała lotną pogodą. 

Póki co odbyły się dwie konkurencje, w pierwszej byłem 4-ty, nieźle jak na to, że wcześniej prawie nie latałem. No ale warun był całkiem przyzwoity, a i miejsce mi znane, więc zawsze to trochę łatwiej. Większość pilotów robiła metę w kosmosie, ja zrobiłem ją dosyć nisko. 

Druga konkurencja - w raczej mało lotnych warunkach - choć mimo to utrzymałem się ponad 2 godziny w powietrzu. Trasy nikt nie był w stanie oblecieć, zwyciężca dostał raptem ok. 160 pkt. W każdym razie pozycję utrzymałem.